Nasza percepcja upływu czasu opiera się na interakcji z otoczeniem pozostawiającej ślady w naszej pamięci. Potrafimy odróżnić ślad pamięciowy – wspomnienie od aktualnego doznania zmysłowego. To tworzy pojęcie przeszłości i umożliwia kategoryzację naszych doznań/zdarzeń jako poprzedzających lub następczych, prowadząc przy powtarzalności do koncepcji przyczyny i skutku. Takie doznania są stale odbierane z otaczającego nas świata zdominowanego przez ciągłe zmiany i ruch. Percepcja ruchu tworzy pojęcie czasu i jest podstawowym mechanizmem przystosowawczym większości zwierząt. Nasze zmysły działają dzięki ruchowi i zmianom. Nawet obserwacja nieruchomego krajobrazu jest możliwa dzięki mimowolnym ruchom oka a unieruchomienie gałek ocznych szybko prowadzi do ślepoty. Ruchy mimowolne gałek ocznych umożliwiają ciągłe pobudzanie komórek światłoczułych siatkówki na granicach światło-cień obrazu rzutowanego przez soczewkę oczną. Podobnie słyszenie wymaga ciągłego pobudzania komórek włoskowatych w narządzie Cortiego naszego ucha, przez fale dźwiękowe. Nasz mózg jest stale pobudzany sygnałami nerwowymi pochodzącymi z całego organizmu, w tym ze zmysłów informujących o bodźcach zewnętrznych, również kontrolujących ruch naszego ciała w ciągłym sprzężeniu zwrotnym.
Porządkowanie sekwencji śladów pamięciowych wymaga powtarzalnych śladów referencyjnych – obserwowanych wschodów i zachodów słońca, faz księżyca, pór roku. Aby porządkować obserwowane wydarzenia wymyślono zegary i kalendarze tworząc skalę referencyjną do wszelkiego ruchu i zmian – czas. Jednak subiektywną miarą czasu jest częstość sygnałów stymulujących nasz mózg – kiedy dzieje się mało, czas się dłuży.
Obserwacje sekwencji zdarzeń umożliwiają wydzielenie ich cech, które zawsze poprzedzają inne zdarzenia i nie zachodzą bez nich. Tworzymy pojęcia przyczyny i skutku. Te sekwencje są w złożonym świecie zdarzeń zwykle nieodwracalne. Nieodwracalność narzuca kierunek zmian nazywany strzałką czasu (Eddington, 1927) obserwowaną w termodynamice układów otwartych. Wiele izolowanych procesów w skali atomowej wydaje się odwracalnymi i przebiega z równym prawdopodobieństwem wstecz. Jednak oddzialywanie wielu obiektów w złożonym środowisku zwykle sprawia, ze pewne stany złożonego układu są znacznie bardziej prawdopodobne niż inne. Gaz, w skutek dyfuzji, wypełnia całe naczynie. Uduszenie lokatora na skutek dyfuzji powietrza do innego pokoju raczej się nie zdarza. W fizyce statystycznej rozważa się takie zjawiska jako możliwe ale niesłychanie mało prawdopodobne. W złożonych układach wysokie prawdopodobieństwo przechodzi w praktyce w pewność, bardzo małe, dotyczy zjawisk niemożliwych. Oddziaływania wielu cząsteczek prowadzą do takiego samego efektu jak pomiar w teorii kwantów, który powoduje przejście mieszaniny stanów kwantowych opisywanych funkcją falową do jednego konkretnego stanu (kolaps funkcji falowej). Fala staje się cząsteczką o określonym położeniu, wymieniającą energię z otoczeniem a procesy stają się nieodwracalne (kwantowa dekoherencja, kwantowy darwinizm). Tak złożony system jak słynny kot Schrodingera nie może być mieszanką stanów – jest albo żywy albo nie. Istota czasu wiąże się z nieodwracalnością zdarzeń choć do jego pomiaru potrzebujemy zjawisk powtarzalnych.
Nasza percepcja czasu jest więc wynikiem złożonych procesów termodynamicznych w organizmach żywych. Czy w ten sposób tworzymy czas czy też istnieje on obiektywnie ?
Zewnętrzna skala referencyjna czasu umożliwia powiązanie naszego subiektywnego odczucia czasu z odczuciami innych obserwatorów mających podobne codzienne doświadczenia, nawet wtedy gdy doznajemy przerw w obserwacji takich jak utrata przytomności, czy sen. Postęp techniczny utrudnia takie porozumienie i w rozmowie telefonicznej z antypodami trudno umawiać się o zachodzie słońca. Problem synchronizacji zegarów stał się istotny w trakcie rozwoju sieci kolejowej w Wielkiej Brytanii. Rozkład jazdy stał się precyzyjny dzięki telegrafowi i wymianie sygnałów między stacjami. Podobną metodę synchronizacji zegarów między obserwatorami poruszającymi się względem siebie bardzo szybko, zaproponował Einstein w szczególnej teorii względności (podobnie jak wcześniej H.Poincare). Założyli oni stałą i niezależną od prędkości obserwatora wartość prędkości światła. To założenie zostało z dobrą dokładnością potwierdzone doświadczalnie.
Wyniki doświadczeń Michelsona-Morleya (koniec XIX wieku) potwierdziły jedynie jednakową prędkość światła w różnych kierunkach i brak “dryfu eteru”, w nawiązaniu do dominującej w XIX w. (H.Lorentz) koncepcji medium propagującego światło. Źródło światła nie poruszało się jednak względem interferometru Michelsona-Morleya. Stałość prędkości światła z ziemskich źródeł (lasery) stała się przedmiotem wielu precyzyjnych pomiarów i sama prędkość jest jedną z najdokładniej wyznaczonych wielkości w fizyce. Dopiero kilka znacznie późniejszych prac dowodzi stałości prędkości światła z pozaziemskich ruchomych źródeł. Z czasem eter okazał się całkowicie niepotrzebny i o nim zapomniano. Podstawowe założenie teorii- stałość prędkości światła, było wielokrotnie podważane w ciągu XX wieku ale przekonująco potwierdzane w szeregu dobrych prac (np. Phys. Rev. Lett. 39, 1051). Podstawową trudnością było to, że większość najdokładniejszych pomiarów opierała się na interferometrycznych obserwacjach światła z ruchomych, odległych źródeł i mierzyła prędkość fazową światła propagowanego przez powietrze. Jego charakterystyczny współczynnik załamania (lub stała dielektryczna) jest odpowiedzialny za propagację fazy światła i zmienia jego prędkość fazową. Również światło z pozaziemskich źródeł może w pewnym stopniu oddziaływać z materią międzygwiezdną i pochodzić z lokalnej reemisji. Wiele późniejszych pomiarów rozważało niezależnie efekt prędkości źródła światła i odbiornika. Efekt zerowy wydaje się być dowiedziony przekonująco.
Metoda synchronizacji polegała na wysłaniu do drugiego obserwatora (2) pulsu światła, który momentalnie odbity był rejestrowany przez wysyłającego (1). (1) raportował koledze (2) swoje odczyty czasu wysłania i odbioru pulsu z instrukcją aby ustawił swój zegar tak, aby momentowi odbicia odpowiadała średnia między jego czasem wysłania i odbioru pulsu. Z punktu widzenia (1), puls odbity od szybko poruszającego się drugiego obserwatora ma do pokonania tę samą drogę do niego i spowrotem. Jednak (2) widzi to innaczej. (1) stale się oddala (lub zbliża) więc droga pulsu światła spowrotem ma inną długość. Kolejnym odbijanym pulsom światła (np. wysyłanym co sekundę) będą więc odpowiadać momenty czasu drugiego obserwatora zależne od prędkości względnej i odległości między nimi. Co więcej zasada względności wymaga aby opis czasu i położeń był symetryczny w układach odniesienia obu obserwatorów. Zmienia się jedynie znak prędkości względnej – jeśli (2) porusza się z prędkością v względem (1) to (1) porusza się z prędkością -v względem (2). Z tych założeń wynikają przekształcenia położeń i czasów w obu układach znane od nazwiska ich autora jako przekształcenia Lorentza. Opisują one tzw. dylatację (spowolnienie) czasu i kontrakcję (skrócenie) przestrzeni. Miara czasu i odległości staje się względna. Symetria wymagana przez zasadę względności dotyczy jedynie układów poruszających się ze stałą prędkością, tzw. układów inercjalnych. Przyspieszanie, np. zawracanie, burzy tę symetrię i np. jest żródłem słynnego paradoksu bliżniąt. Co ciekawe, monochromatyczne światło odbierane przez (2) ma nieco inną częstotliwość niż światło wysyłane przez (1). Opisuje to znany w fizyce efekt Dopplera, obserwowany w astronomii jako przesunięcie ku czerwieni światła odległych, uciekających gwiazd. Zmiana koloru (częstotliwości) światła może więc być również miarą dylatacji czasu.
Jeśli komuś metoda synchronizacji zegarów wyda się arbitralną to ten sam efekt spowalniania czasu można wywieźć z dwóch zasad filozoficznych- jednorodności przestrzeni i zasady względności. Pierwsza z nich wymaga aby czas i położenie zdarzenia obserwowanego przez (1) były liniowo zależne od czasu i położenia mierzonego przez (2). Hendrik Lorentz, Henri Poincare, Oliver Heaviside byli świadomi tych efektów przed Einsteinem na gruncie rozwijanej ówcześnie teorii eteru. Przekształcenia Lorentza wynikają bowiem z postulatu aby prawa elektrodynamiki, opisane formalnie przez rówania Maxwella, miały tę samą formę w dwóch układach poruszających się względem siebie ze stałą prędkością. W matematycznym opisie praw elektrodynamiki znanych w połowie XIX wieku i zestawionych jako równania Maxwella ukryta była względność czasu a fizycy zdali sobie z tego sprawę dopiero po upływie pół wieku.
Dylatacja czasu została z dobrą dokładnością potwierdzona doświadczalnie znacznie później, przy użyciu zegarów atomowych na pokładzie samolotu okrążającego Ziemię, czy przy pomocy pomiaru czasu życia nietrwałych cząstek elementarnych (mionów) w funkcji ich prędkości. Akceptując, że procesy życiowe podlegają tym samym zasadom, trzeba przyznać, że czas może być spowolniony.
Jedną z konsekwencji transformacji Lorentza jest powiązanie czasu z odległością w ruchomych układach odniesienia. Doprowadziło to do koncepcji czasoprzestrzeni rozwiniętej przez Hermanna Minkowskiego równolegle z pracami Einsteina. Czasoprzestrzeń to zbiór momentalnych zdarzeń opisanych przez położenie w przestrzeni i moment czasu. Jest to przestrzeń metryczna a więc wymaga definicji odległości między zdarzeniami (metryki). Jest ona nazywana interwałem czasoprzestrzennym. Jego kwadrat to różnica między kwadratem drogi jaką przebywa światło w czasie między momentami obu zdarzeń a kwadratem odległości przestrzennej tych zdarzeń. Taki interwał między zdarzeniami nie zależy od inercjalnego układu odniesienia obserwatora – jest jednakowy dla wszystkich inercjalnych obserwatorów ! Wszystkie zdarzenia, które obserwator widzi w danym momencie są rozdzielone interwałem równym zero. Mogą to być zdarzenia bliskie obserwatorowi przestrzennie jak i odległe gwiazdy. Jeśli kwadrat interwału jest ujemny to zdarzenia nie mogą mieć na siebie żadnego wpływu i być w relacji przyczynowo skutkowej. Obserwator nie może dostrzec zdarzeń, których kwadrat interwału jest ujemny gdyż odległość do nich jest zbyt duża aby światło dotarło do obserwatora w trakcie różnicy czasu. Każdy obserwator może wydzielić w czasoprzestrzeni zbiór zdarzeń o kwadracie interwału dodatnim. Te z dodatnią różnicą czasów nazwie przyszłoscią, te z ujemną, przeszłością. Tworzą one dwa stożki w czterowymiarowej przestrzeni obejmującej trójwymiarową euklidesową przestrzeń położeń i jeden wymiar czasu. Wydarzenia przeszłe istnieją tu choć już się wydarzyły, wydarzenia przyszłe istnieją choć jeszcze nie nastąpiły. Przestrzeń Minkowskiego jest stosunkowo prostym modelem zakładającym, że światło porusza się ze stałą prędkością po liniach prostych.
W Ogólnej Teorii Względności (OTW) Einstein rozważył wpływ mas na interwał czasoprzestrzenny. Masy są źródłem siły grawitacji i powodują przyspieszenie. Jedno ze sformułowań zasady równoważności głosi, że efekty grawitacyjne są równoważne zjawiskom w przyspieszających układach odniesienia a układ swobodnie spadający w polu grawitacyjnym jest lokalnie równoważny inercjalnemu. Masa ciężka (źródło grawitacji) i masa bezwładna (spowalniająca przyspieszenie) są więc tym samym. Zostało to precyzyjnie wykazane w eksperymencie Eotvosa. Można więc rozważać synchronizację zegarów między przyspieszającymi układami poprzez efekty grawitacji. Od czasu wyjaśnienia przez Maxa Plancka widma ciała doskonale czarnego (1900) fizycy wierzą, że energia nośnika światła – fotonu jest proporcjonalna do częstotliwości jego fali. Masywne cząstki elementarne mogą być w całości zamienione w światło w procesie anihilacji zachowując swoją energię. Cząstka spadająca w polu grawitacyjnym przyspieszając zyskuje energię a więc foton zwiększa częstotliwość swojej fali. Foton uciekający spod wpływu masy zmniejsza częstotliwość swojej fali co jest opisywane jako przesunięcie ku czerwieni (podobnie jak fotonu wysłanego z oddalającego się układu). Te zjawiska mają konsekwencje dla czasu. Częstotliwość fotonu – oscylacje pola elektrycznego i magnetycznego, może sterować zegarem, który przyspiesza w trakcie grawitacyjnego spadania i zwalnia w trakcie oddalania się od masy podobnie jak zwalnia w poruszającym sie układzie inercjalnym. Ma to wpływ na interwał czasoprzestrzenny a więc na geometrię czasoprzestrzeni. Nie jest to jednak jedyny wpływ grawitacji na interwał. Podstawowa w fizyce zasada najmniejszego działania sugeruje, że tor światła w pobliżu masy powinien być zakrzywiony. Obliczony przez Einsteina czynnik modyfikujący odległość przestrzenną w interwale czasoprzestrzennym umożliwił ilościowe wyjaśnienie zjawiska zakrzywiania toru promieni światła w pobliżu masy. Zarówno samo zjawisko, jak i zgodność jego rozmiaru z obliczeniami Einsteina, zostały potwierdzone w trakcie słynnej ekspedycji Eddingtona (1919 r) na wyspę Książęcą (Afryka zachodnia) w celu obserwacji całkowitego zaćmienia słońca. Obserwacje gwiazd przysłanianych przez tarczę słońca (Hiady w gwiazdozbiorze Byka) wykazały zmianę ich położenia na niebie (zakrzywienie toru światła) w pełnej zgodności z obliczeniami i były jednym z pierwszych dowodów na poprawność OTW. Dzięki Eddingtonowi z dnia na dzień Einstein stał się światowym celebrytą. Jak to zwykle bywa, dowód Eddingtona był początkowo kwestionowany przez wyniki drugiej ekspedycji do obserwacji całkowitego zaćmienia, prowadzonej przez Franka Dysona w Sobral w Brazylii. Jej wyniki sugerowały lepszą zgodność zmiany położenia przysłanianych gwiazd z newtonowskim modelem światła. Z czasem okazało się jasne, że pomiary Dysona obarczone były błędami przypisywanymi defektowi astrografów używanych do pomiaru (historia opisana w Physics Today 62 (3), 37–42 (2009)). Podobne pomiary potwierdzające wyniki OTW były później powtarzane wielokrotnie, np. w ekspedycji University of Texas w 1973 r. Jeszcze dokładniejsze wyniki uzyskano z radioastronomicznych pomiarów zaćmienia kwazarów przez Słońce. OTW ma więc dość solidną bazę doświadczalną.
Czynniki modyfikujące, wprowadzone do miary interwału czasoprzestrzennego, powodują wprowadzenie krzywizny do idealnej przestrzeni Minkowskiego. Światło przenoszące informacje i synchronizujące zegary nie musi rozchodzić się po liniach prostych. Źródłem krzywizny mogą być również pęd, ciśnienie i naprężenia. Te rozważania doprowadziły do sformułowania przez Einsteina ogólnych równań pola, których rozwiązania prowadzą do wielu sprzecznych z intuicją wniosków. Czy czas synchronizowany przez częstotliwość fali światła jest naszym termodynamicznym czasem związanym z nieodwracalnością zdarzeń ? Zgodność z doświadczeniem wielu wniosków OTW sugeruje, że tak.
Czy teoria względności przeczy możliwości podróży w czasie wstecz ? W tej kwestii wypowiada się OTW. Wśród wielu rozważanych modeli krzywej czasoprzestrzeni są również modele niejednospójne. W topologii, tym terminem określa się przestrzenie, w których dowolne zamknięte pętle nie dają się w sposób ciągły ściągnąć do punktu. Taką przestrzenią jest na przykład powierzchnia obwarzanka (torusa), gdyż pętli biegnącej po obwodzie nie daje się ściągnąć do punktu (podobnie jak pętli wokół przekroju obwodu). Takim teoretycznym modelem krzywej czasoprzestrzeni jest również tunel łączący dwa obszary czasoprzestrzeni umożliwiający drogę ‘na skróty’ między nawet odległymi (mierzonymi interwałem) wydarzeniami. Idealna przestrzeń Minkowskiego, podobnie jak przestrzeń euklidesowa, jest przestrzenią jednospójną.
Koncepcja tworzenia/istnienia tuneli czasoprzestrzennych łączących różne obszary czasoprzestrzeni np. przyszłości z przeszłością nie jest formalnie sprzeczna z prawami fizyki choć teoria narzuca wiele ograniczeń. Wymóg silnych pól grawitacyjnych powoduje, że przez tunel nie jest możliwa synchronizacja zegarów. Światło nie jest w stanie pokonać ogromnej siły ciążenia tak jak w czarnych dziurach. Pierwsze rozwiązania równań Einsteina opisujące tunel (Schwarzschild, 1916) rzeczywiście mogły opisywać czarną dziurę bez ładunku i momentu obrotowego. Aby zrealizować stabilny tunel potrzebujemy jeszcze ‘białą dziurę’ opisującą wyjście z tunelu. O ile istnieją mechanizmy fizyczne, które mogą prowadzić do powstania czarnej dziury (kolaps grawitacyjny), to nie znamy żadnych mogących formować białą dziurę – miejsca skąd energia-masa i światło mogą się jedynie wydostawać. Taka para dziur mogłaby tworzyć jednokierunkowy tunel czasoprzestrzenny. Astronomowie nigdy nie obserwowali białych dziur ale białą dziurą mógłby być znany nam wszechświat powstały w wyniku ‘wielkiego wybuchu’ (ang. Big Bang), a zgodnie z ogólną teorią względności białe dziury nie mogą się tworzyć, mogą jedynie istnieć od zawsze. Te wyniki mogłyby być w niewielkim stopniu podważane przez teorię kwantową. W 1975 r Stephen Hawking ogłosił zdumiewający wynik. Czarne dziury nie są całkowicie czarne i nawet przy braku kolapsującej materii słabo promieniują tzw. promieniowaniem Hawkinga. Jest ono, w praktyce, niemierzalnie małe ale w kosmicznej skali czasu może doprowadzić do ‘odparowania’ i zniknięcia czarnej dziury. Para czarna-biała dziura aby utworzyć tunel czasoprzestrzenny musi uniknąć matematycznej osobliwości modelu w ich centrum (parametry rozbiegają do nieskończoności). Odbiegając od założeń Schwarzschilda, rozszerzenie modeli OTW m.in. o pojęcie skrętności doprowadziło do teorii grawitacji Einsteina-Cartana (Einstein-Cartan-Sciama-Kibble), która unika grawitacyjnej osobliwości w centrum czarnej dziury i daje opis tunelu czasoprzestrzennego (tzw. most Einsteina-Rosena) prowadzącego do rozszerzającego się nowego świata. Jeśli taki most łączyłby dwa obszary jednego świata to byłby on jednak niestabilny i nawet światło nie zdążyłoby go przeskoczyć (Wheeler, Fuller, 1962). Powyższe modele matematyczne opisują więc niedrożne tunele (ang. non-traversable). Powstało później wiele modeli matematycznych tuneli drożnych, jednak wymagały one założenia istnienia bardzo egzotycznych, nieznanych form materii bądź dotyczyły bardzo małych rozmiarów i mas umożliwiających co najwyżej przekaz przez nie informacji. Inne teorie (np. teoria strun) tworzą modele tuneli możliwych do przekroczenia przez człowieka jednak są to ciekawe osiągnięcia matematyczne o nikłej bazie doświadczalnej.
Pozostawmy na boku problemy praktyczne związane z tym, że duże krzywizny czasoprzestrzeni związane są z ogromnymi siłami ciążenia i ich zmianami przestrzennymi mogącymi rozerwać większość znanej na ziemi materii. Pozostają fundamentalne pytania: czy przeszłość i przyszłość istnieją w sposób realny a przyszłość jest zdeterminowana ? Jeśli przyjąć, że konsekwencje bieżących zdarzeń są w dużej mierze przypadkowe (co sugeruje kopenhaska interpretacja mechaniki kwantowej i doświadczalne niespełnianie tzw. nierówności Bella) i tak samo było w przeszłości, to nasza podróż wstecz czasu mogłaby przenieść nas w nieznany z historii świat, który rozwinąłby się w inną, nieznaną przyszłość. Świat ten mógłby pozostawiać przyszłości ertefakty całkowicie różne od tych jakie ujawnia historia, a więc nie byłby naszą historią. Stąd blisko do koncepcji równoległych światów, mnożacej byty w nieskończoność, mało atrakcyjnej poznawczo i nic nie znaczącej dla pozostawionego w teraźniejszości naszego świata. Jeśli natomiast przyszłość jest zdeterminowana (nawet jeśli jest wynikiem chaosu deterministycznego), to zastanawiającym jest dlaczego usiłujemy poznać i zrozumieć otaczający nas świat jeśli nie możemy nic zmienić ? Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, to dlaczego natura wyposażyła nas w instynkt samozachowawczy każący uciekać przed atakującym lwem, jeśli to nie zmieniałoby szansy przeżycia ? Wygląda więc na to, że jesteśmy powolnymi podróżnikami w czasie jedynie do przodu. Próby przyspieszenia podróży przez utratę przytomności czy hibernację są zawsze ryzykowne. Najbardziej atrakcyjny wariant podróży i powrotu jest trudny do pogodzenia z aktualną wiedzą fizyczną.
Powyższe rozważania dotyczą bliskich podróży w czasie, pomijając skalę kosmologiczną, gdzie różne modele mogą rozważać początek czasu, koniec lub jego cykliczność. Modele te zadają geometrię czasoprzestrzeni próbując znaleźć rozwiązania równań pola podanych przez Einsteina.
Próby pogodzenia praw fizyki kwantowej z OTW są trudne ale większość prac opiera się na równaniu Wheeler’a-DeWitt’a (1967). Sugeruje ono, że czas istnieje jedynie lokalnie a wszechświat jest globalnie ‘bezczasowy’. Zdefiniowana przez autorów kosmiczna uniwersalna funkcja falowa jest niezmienna. Lokalnie czas pojawia się dla obserwatorów wewnętrznych przez mechanizm splątania kwantowego nie oddziaływujących podukładów, umożliwiającego pomiar czasu z jednego z podukładów (PhysRevA.89.052122). Być może więc, pytania o początek i koniec wszechświata mają mały sens.
Modele wszechświata oparte o OTW opisują światy, w których człowiek nie mógłby istnieć, więc mają dla nas czysto teoretyczne znaczenie. O ile mogą być oparte na wynikach współczesnych pomiarów, np. rozkładu kierunkowego mikrofalowego tła kosmosu, to ich wiarygodność jest określona tylko przez ścisłość zastosowanej matematyki. W fizyce, wielokrotnie okazywało się, że dobry model matematyczny zjawiska umożliwiał przewidywanie nowych, nieznanych wcześniej konsekwencji, które były następnie odkrywane doświadczalnie. Matematyka okazywała się mądrzejsza od ludzi. Kiedy Maxwell w połowie XIX wieku sformułował matematycznie zestaw równań opisujących poznane prawa elektrodynamiki, nie był świadom ich konsekwencji. Wiele lat później, formalny warunek aby prawa te wyglądały tak samo w innych (inercjalnych) układach odniesienia, naprowadził Lorentza na reguły transformacyjne prowadzące do przełomu w myśleniu o świecie i czasie. Jednak wszystko wskazuje na to, że jest jedynie teraźniejszość. Przeszłość była a przyszłość dopiero (może) będzie. Na jej kształt duży wpływ ma teraźniejszość ale mamy wpływ na zmiany.
